Internet z każdym dniem stwarza coraz więcej możliwości dla
żądnych wiedzy i rozrywki użytkowników sieci. Wirtualna rzeczywistość
to miejsce, gdzie nie tylko można znaleźć interesującą muzykę czy
filmy, ale także zrobić zakupy, poznać znajomych, odbyć studia czy
wreszcie przeczytać książkę. Nic więc dziwnego, że jak wskazują badania
psychologiczne, co dziesiąty Polak jest uzależniony od Internetu.
Sciecioholizm
to stosunkowo nowe zjawisko socjologiczne, stanowiące przedmiot badań
wielu wybitnych specjalistów do spraw psychologii społecznej oraz
socjologii. Tego typu nałogowcami coraz częściej stają się nie tylko
dzieci, ale również ludzie dorośli, wykształceni, dla których Internet
stanowi narzędzie pracy oraz podstawowe i niejednokrotnie jedyne źródło
rozrywki. Dynamicznie zmieniająca się rzeczywistość i współzależność
występująca dziś w skali globalnej, to tylko niektóre czynniki, które
sprawiają, że Internet jest najchętniej wykorzystywanym medium w
procesie komunikowania się. Wszystko jest dobrze, gdy umiemy zachować
granicę między otaczającą nas rzeczywistością, a światem online.
Prawdziwy problem zaczyna się, kiedy dobrowolnie przenosimy całość
swojego życia w wirtualną przestrzeń.
Dobre strony cyberprzestrzeni
Rynek
online to jeden z tych sektorów gospodarki, który pomimo trwającego
obecnie kryzysu finansowego nadal dynamicznie się rozwija. Rosnącą
popularnością cieszą się w szczególności wszelkiego rodzaju e-usługi, a
więc prowadzenie konta bankowych, pobieranie nauki, wypełnianie
dokumentów, czy robienie zakupów właśnie za pomocą Internetu. I
chociaż, jak wynika z międzynarodowych raportów, Polska pod względem
dostępnych usług on-line, wciąż pozostaje daleko w tyle za niektórymi
swoimi sąsiadami, to jednak bez wątpienia możemy stwierdzić, że trend
fascynacji światem internetu nadal będzie się rozwijał.
Wskazując
najpopularniejsze narzędzia warto wspomnieć, że na czele rankingu
niezmiennie od kilku lat plasują się wirtualne sklepy, portale aukcyjne
oraz usługi bankowe. Dziś niemal każdy ma założone konto na Allegro, a
zakładając konto upewnia się, że za pomocą Sieci będzie mógł zarządzać
swoimi funduszami. Zaraz za podium znalazły się usługi oferowane przez
operatorów telefonii komórkowej, a także szeroki i różnorodny wachlarz
ofert związanych z e-learningiem.
Nowością są wirtualne
kartoteki medyczne, rejestry i bazy danych prowadzone przez placówki
państwowe. Pomimo, że działalność e-urzędów pozostawia sobie jeszcze
wiele do życzenia, to jednak już niedługo najważniejsze sprawy będzie
można załatwić bez wychodzenia z domu. Przykładem są nasi sąsiedzi zza
wschodniej granicy, którzy już teraz korzystając z Internetu mogą
zapisać dziecko do przedszkola, czy wyrobić dokument tożsamości.
Pozostało jeszcze wiele rzeczy do zrobienia
Cyberprzestrzeń
nie jest jednak wolna od zagrożeń, które z pozoru mogą wydawać się na
błahe i stosunkowo nieszkodliwe. Internet bowiem ze względu na swój
interaktywny charakter stał się ulubionym narzędziem wykorzystywanym
przez cyberprzestępców. Ataki takie jak na przykład phising, czy
infekowanie komputera oprogramowaniem typu malware to dziś codzienność.
Gorzką prawdę ujawnił ostatni raport sporządzony przez ekspertów z
laboratorium G Data zajmujących się tworzeniem nowoczesnych systemów
antywirusowych, którzy odnotowali znaczny wzrost zagrożonych plików
dostępnych w programach Peer toPeer. Od początku zeszłego tygodnia
część zainfekowanych plików wzrosła trzykrotnie.
„Największy
wzrost szkodników odnotowano między innymi wśród softów urządzeń
nawigacji GPS, pirackich programów, dzwonków, filmów oraz nagrań
muzycznych, a więc tych wszystkich towarów, które w Sieci cieszą się
największą popularnością wśród Internautów" zauważa Tomasz Zamarlik,
z G Data Software. „Użytkownicy muszą pamiętać, że cyberprzestępcy
często umieszczają zainfekowane pliki, a ich wiarygodność dla zdobycia
zaufania szerokiego grona ofiar potwierdzają na forach internetowych"
dodaje Zamarlik.
Co więcej eksperci z laboratorium G Data
zarejestrowali fałszywe strony wzorowane na system zabezpieczeń
Firefoxa. Większość użytkowników tej popularnej przeglądarki
prawdopodobnie już spotkała się z czerwono białym komunikatem
ostrzegającym przed wejściem na groźne strony www. Podobnie
bulwersujący raport opublikowano niedanej jak tydzień temu. Szajka
cyberprzestepców oferowała hasła do kont użytkowników portalu
facebook.pl. Koszt skradzionej tożsamości wynosił tylko 100 dolarów.
Wszystko dzięki zainstalowaniu na komputerze Internauty programów
szpiegujących, które dla statystycznego użytkownika Sieci są niemal nie
do wykrycia. Według polskiego prawa za takie działanie, złodziejowi
grozi kara maksymalnie... do 3 lat pozbawienia wolności. W wielu
przypadkach zasądzany jest jednak wyrok grzywny. W obliczu często
materialnych strat, jakie w wyniku takiej kradzieży ponosi ofiara, tak
niska kara nie jest w stanie rozwiązać problemu rosnącej fali
cyberprzestępczości. Minusem jest również brak odpowiednich regulacji
w ustawie o ochronie danych osobowych, dotyczących w szczególności
użytkowników Internetu, jak również postanowień związanych
z funkcjonowaniem e-podpisu. Kuriozum całej sytuacji polega na tym, że
już w tym roku wiele osób mogło za pomocą e-pitu złożyć swoje zeznanie
podatkowe bez podawania e-podpisu kwalifikowanego. O ile przed wirusami
krążącymi w Sieci jest nas w stanie uchronić skuteczny antywirus, o
tyle nadal nie wynaleziono leku na ludzką łatwowierność i pochopność.
Może więc warto przypomnieć sobie stare przysłowie „przezorności nigdy
zadość" i mieć je cały czas na uwadze odkrywając nowe możliwości
Internetu.
źródło: GDATA.pl